Oglądając szkielety prehistorycznych gadów można sparafrazować słowa: to co najmniej 66 milionów lat „patrzących na nas z góry”.
Do Muzeum Historii Naturalnej w Berlinie wybraliśmy się w ramach darmowych wejść z okazji pierwszej niedzieli miesiąca. Ze Szczecina nawet pociągiem to około 2,5 h jazdy.
Muzeum Historii Naturalnej, które wchodzi w skład kompleksu prestiżowego niemieckiego Uniwersytetu Humboldta było pierwszym państwowym muzeum świata. Otwarto je w 1889 r. chociaż Muzeum Mineralogii przy Uniwersytecie istniało już od 1814 r.
Jego zbiory są przeogromne, a wystawiona jest tylko niewielka część spośród 30 milionów eksponatów.
Górujący nad wszystkimi w przepięknej sali ze szklanym dachem autentyczny szkielet dinozaura Brachiozaura przyciąga, zwłaszcza w darmowe niedziele, prawdziwe tłumy. I nie ma co się dziwić. Takiego okazu nie znajdziemy nigdzie na świecie. Wprawdzie konkurencję może stanowić szkielet w Muzeum w Pittsburgu w Stanach Zjednoczonych, ale tamten okaz co prawda dłuższy o 2 m, ale berliński jest za to wyższy i osiąga prawie 12 metrów. Jego waga natomiast dochodzi do 50 ton. Wszystko to sprawiło, że został umieszczony w Księdze Rekordów Guinnessa. Poza tym wybrać się do USA tak łatwo nie jest, natomiast wycieczka do Berlina jest całkiem realna nie tylko dla mieszkańców zachodniej Polski.
Na sali jest wystawionych w sumie kilka szkieletów dinozaurów. Ten najważniejszy oczywiście to wspomniany szkielet Brachiozaura. Jest on o tyle cenny, że prawie wszystkie kości należały do jednego zwierzęcia! Znalezisko zostało odkryte w Tanzanii na początku XX wieku przez niemieckiego paleontologa Wernera Janenscha.
Zanim przejdziemy dalej, szybkie spojrzenie w lunetę, będącą tak naprawdę odtwarzaczem. Zaglądając do niej przez „okulary” obejrzymy filmik w jakości 3 d, przenoszący nas do ery mezozoicznej. Fajnie przedstawiona została animacja jak szkielet Brachiozaura z sali zamienia się w dinozaura przechadzającego się pośród jurajskiej roślinności. Jest na nim pokazane również polowanie na jednego z prehistorycznych gadów, scena ponoć nie zalecana dla młodszych dzieci. Widziałam tylko kawałek filmu, do tego momentu nie dotrwałam, więc nie mogę potwierdzić.
Na sali znajdują się jeszcze kolekcje skamieniałości. A tuż obok w korytarzu obejrzeć można też przekrój geologiczny ziemi w formie dużej "wciętej" geoidy.
Odciśnięty skamieniały ptak z gadzimi cechami jako dowód na ewolucję zwierząt i przejście - od gada do ptaka, również umieszczony w centralnej sali. Żył około 150 mln lat temu i dzisiejsi paleontolodzy zaliczają go jednak do dinozaurów. Skamieniałości ptakogadów odnaleziono tylko w niemieckim Solnhofen w pokładach jurajskich. Berliński okaz odkryty został w 1880 r., jako jeden z spośród dziesięciu Archaeopteryxów i jednocześnie najbardziej kompletny.
Z głównej sali przechodzimy się do kolejnych, promieniście ulokowanych pomieszczeń. W jednej z nich przedstawione są dowody na ewolucję pod postacią wypchanych zwierząt umieszczonych w szklanych gablotach.
Od najmniejszych, po wielkie drapieżniki takie jak czarna pantera czy lew. Fenomenalne zbiory praktycznie wszystkich najważniejszych zwierząt świata, także tych wymarłych jak ptak dodo. Niestety, to co dla dorosłych stanowi nie lada gratkę, o tyle dla wrażliwszych dzieci może być to przykry widok. Wypchane zwierzęta więc nie dla wszystkich…
Dla znających niemiecki interesujące będą opowieści do odsłuchania, które wydostają się z głośników umieszczonych na cokołach z gipsowymi głowami niemieckich naukowców. Aby usłyszeć daną historię należy podeprzeć swoją głowę rękoma, łokcie kładąc na cokole. Niestety niemieckiego nie znam, więc potraktowałam to jako ciekawostkę bo zadziwiły mnie osoby wpatrujące się w gipsowe głowy :-).
Dla pasjonatów minerałów kolekcja robiąca niesamowite wrażenie. Same zbiory muzeum zawierają 75% wszystkich występujących na ziemi skał i minerałów, a co więcej nawet tych z kosmosu :-) A dzieci jak to dzieci- pierwsze gabloty z pewnością je zaciekawią, kolejne jeszcze też, ale później to już biegiem po sali bo ileż to można tych skał oglądać. Poza tym to było nasze 3 muzeum tego dnia więc jakieś zmęczenie materiału też mogło do tego dojść.
O ile w sali z wypchanymi zwierzętami trochę czasu spędziłyśmy zanim córka zorientowała się, że to jednak były kiedyś prawdziwe zwierzęta, to do tej sali w ogóle nie miała ochoty wejść. Dorośli pewnie nie będą mieli problemu z widokiem ludzkiego płodu czy innych stworzeń zamkniętych w słoikach z formaliną. Dla osób z mocnymi nerwami.
Jak zobaczyłam ludzi kładących się na okrągłej kanapie umieszczonej na klatce schodowej tego pięknego gmachu i wpatrujących się w liczby na suficie to wiedziałam, że zaraz rozpocznie się jakieś widowisko. I faktycznie po skończonym odliczaniu - pojawił się spektakl przenoszący nas miliardy lat wstecz do wielkiego wybuchu, a następnie do okresu powstania życia na ziemi. Kanapa niezbyt duża na taki tłum więc jak się nie chce zadzierać głowy do góry stojąc na schodach, to trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać na wolne miejsce. My nie mieliśmy na to już sił…
Na lewo od wejścia znajdują się szafki, zamykane na kluczyk po włożeniu 1 euro lub żetonu, które zwracane jest po otwarciu szafki, jak to we wszystkich niemieckich muzeach bywa. Należy zostawić w nich większe plecaki/ torby. Na prawo, schodkami w dół - znajdują się toalety, a także szatnia.
W muzeum dostępne są również bezpłatne audiobooki w języku polskim. My z nich nie korzystaliśmy.
Ceny biletów w 2024 r.:
W pierwszą niedzielę miesiąca - darmowe wejście
Adres: Museum für Naturkunde der Humboldt-Universität zu Berlin, Invalidenstrasse 43, Berlin
Od głównego Dworca Hauptbanhof to tak naprawdę 1 przystanek, chociaż dość długi. Dojeżdża tu kilka autobusów i tramwajów.
Od Bramy Brandenburskiej to nieco ponad 1,5 km, podobna odległość od Reichstagu.
Waroto zobaczyć, na żywo szkielet dinozaura robi ogromne wrażenie. Fajnie pojechać na zwiedzanie z dziećmi.
★★★★★
Robi wrażenie długo się pamięta.
★★★★★