Zegar na wieży szczecińskiego Zamku Książąt Pomorskich jest wyjątkowy i nietypowy, a od niedawna można zajrzeć do jego serca.
Oprowadza nas kustosz - Czesław Złotnik, architekt, który od wielu lat opiekuje się zabytkowym czasomierzem. Najpierw na zamkowym dziedzińcu zapoznajemy się z historią zegara, a następnie udajemy się na wieżę, by z bliska zobaczyć i zrozumieć jego mechanizm.
W 1637 roku Bolesław XIV, Książę Pomorski z rodu Gryfitów umiera bezpotomnie. Bogate Księstwo Pomorskie zostaje podzielone między Szwedów a Brandenburgię. Szczecin przypada w udziale Szwedom i staje się siedzibą królewskiego gubernatora na Pomorzu. Brandenburczycy nie godzą się z dokonanym podziałem, dlatego w XVII wieku próbują odbić Szczecin z rąk szwedzkich.
Pod koniec XVII w. Szwedzi odpierają szczególnie krwawy atak Brandenburczyków. Było to ważne i strategiczne zwycięstwo. Dlatego postanowiono uczcić je w szczególny sposób.
Początkowo zamierzano przebudować dziedziniec zamkowy na wzór Wersalskiego, ale położenie zamku na wysokiej nadodrzańskiej skarpie uniemożliwiało realizację projektu. Następnie Szwedzi próbowali sprowadzić do Szczecina starożytny egipski obelisk, ale i ta koncepcja upadła. Ostatecznie zdecydowano się na stworzenie zegara, jedynego w swoim rodzaju. Opracowanie projektu tarczy zamkowego zegara powierzono architektowi Johannowi von Goethe, którego w tym celu "wezwano" z Rygi, gdzie wówczas przebywał, a który był uczniem najlepszego XVII-wiecznego szwedzkiego architekta - Nikodema Tessina Młodszego.
Von Goethe do nowego wyzwania podszedł bardzo ambitnie, a jego wizja wzbudziła zachwyt. Od strony technicznej realizacją zajął się Kaspar Nitardy z Drawska Pomorskiego, który za wykonanie szczecińskiego zegara zdobył dyplom mistrzowski.
Zegar ukończono w 1693 r., ale na zamkowej wieży zamontowany został w 1699 roku.
W 1736 r. zegar przeszedł pierwszy remont, a w 1864 r. miała miejsce jego kompleksowa modernizacja. I te dwie daty właśnie umieszczone zostały na tarczy zegarowej.
W 1944 r. w czasie nalotów alianckich zniszczeniu uległ cały mechanizm zegara. Tarcza zegara przetrwała w około 95%, w tym m.in. wskazówki.
Pod koniec lat 70-tych, gdy odbudowano szczeciński zamek, postanowiono zrekonstruować również mechanizm zegara. O pomoc zwrócono się do warszawskich zegarmistrzów - Jana Góraja i Władysława Zalewskiego, którzy zasłynęli m.in. odtworzeniem zegara na Zamku Królewskim w Warszawie. Szczeciński czasomierz wykonali na podstawie projektu inż. Marka Górskiego, który wcześniej musiał na własne oczy "przestudiować" mechanizmy wielu europejskich zabytkowych zegarów.
Dzięki tym staraniom, zegar na Zamku Książąt Pomorskich ponownie zaczął odmierzać czas w 1979 roku.
Kolejny remont wszystkich mechanizmów zegara wraz z tarczą przeprowadzono w 2005 r. w ramach modernizacji zamkowej fasady.
Obecnie zegar wymaga korekty i regulacji przynajmniej raz w tygodniu. Jego błąd chodu wynosi do kilkunastu sekund na dobę, chociaż Czesław Złotnik opiekujący się zegarem od 2006 r. zredukował ten wynik do kilku sekund.
Zegar na szczecińskim zamku w swoim założeniu miał zachwycać formą i wykonaniem. I faktycznie po dziś dzień wzbudza wielkie zainteresowanie, ale i ... intryguje.
Obecny kustosz zegara, w/w Pan Czesław Złotnik, umieścił nawet na dole wieży makietę z opisem poszczególnych elementów czasomierza, aby zwiedzający mogli zrozumieć jego nietypowy schemat.
Zgodnie z założeniami von Goethego najniższy fragment tarczy zegara przedstawia dwa gryfy, symbol Książąt Gryfickich. Gryfy podtrzymują tarczę z małą wskazówką na tle słońca wskazującą kwadranse.
W centralnej części tarczy umieszczony został maszkaron z twarzą otoczoną zielonymi liśćmi, a może lokami. Do nosa przyczepiono mu dużą wskazówkę pokrytą 24-karatowym złotem, która odmierza godziny. Maszkaron porusza oczami wodząc za jej ruchem, przy czym ruch ten najlepiej można zaobserwować, gdy zegar wskazuje godzinę 6.00 lub 12.00. Można nawet zauważyć, że jedno oko nieco zezuje.
Poza tym w ustach dziwacznej postaci umieszczona została cyfra wskazująca dzień miesiąca.
Maszkaron stanowi nie lada zagadkę, nawet dla opiekuna zegara. Z jednej strony może symbolizować siły przyrody, z drugiej - to również znak templariuszy, których najbliższy zakon znajdował się w Chwarszczanach, ponad 100 km stąd.
W głównej części tarczy w każdym z jej rogów dojrzymy także cztery inne twarze oznaczające wiatr wiejący z czterech stron świata.
Wyżej, na górnym panelu tarczy umieszczono dwa dostojne lwy z okresu szwedzkiego. Między nimi znajduje się figura błazna, który lewą ręką wybija godziny, a prawą kwadranse, kłapie przy tym szczęką i przewraca oczami. Nad jego głową - obracająca się kula, która jest w połowie złota i w połowie granatowa i która pokazuje aktualną fazę księżyca.
Do zegarowych tajemnic należy również wspomniana postać błazna. Niektórzy historycy twierdzą, że może być to Mikołaj Hinze, nadworny błaznen księcia Jana Fryderyka, którego król bardzo cenił za prześmiewcze, ale i mądre rady. Niestety, władca postanowił zażartować ze swego sługi i z błahego powodu skazał go na "śmierć". Błazen nie wiedział, że kat w ostatniej chwili zmienił topór na kiełbasę i najprawdopodobniej dostał zawału serca i zmarł na miejscu. Król był przygnębiony, a śmierć mądrego błazna na długo zapadła poddanym w pamięć, dlatego niektórzy wierzą, że w ten sposób ponad 100 lat później oddano mu pośmiertnie cześć.
Wielu gości odwiedzających szczeciński zamek, zanim zapozna się z mechanizmem działania zegara, może mieć problem z odczytaniem godziny.
Należy pamiętać, że mała wskazówka tarczy na dolnym panelu wskazuje minuty i kwadranse, a duża wskazówka odmierza godziny.
Dodatkowo ponieważ jest to zegar kwadransowy to przed wybiciem pełnych godzin, najpierw usłyszymy gong wybijający kwadranse. Jeden gong oznacza pierwszy kwadrans, dwa gongi - pół godziny, trzy gongi - trzy kwadranse, cztery gongi wskazują pełną godzinę.
Po oddzwonieniu kwadransów, inny już dźwięk wybije pełną godzinę. Usłyszymy go oczywiście tyle razy, w zależności od godziny, którą wskazuje duża wskazówka zegara przytwierdzona do nosa maszkarona.
Tak więc jeśli zegar wskazuje 03:30, najpierw usłyszymy dwa bicia na znak dwóch kwadransów, po nim trzy gongi, już o innej tonacji, charakterystyczne dla pełnych godzin.
Po zapoznaniu się z historią szczecińskiego zegara, udajemy się na zegarową wieżę. Prowadzi do niej klatka schodowa południowego skrzydła zamku. Przechodzimy przez korytarz, na końcu którego jeszcze niedawno znajdowała się kultowa restauracja "Na kuncu korytarza", dzisiaj niestety zamknięta. Po przejściu pierwszych schodów, kierujemy się do ...windy. I wysiadamy praktycznie zaraz przy pomieszczeniu, w którym zamknięte jest serce cudownego zegara.
Mechanizm czasomierza, zgodnie z przypuszczeniami, jest skomplikowany, chociaż wyobrażałam sobie, że jest jednak dużo większy.
Pan Czesław bardzo dokładnie opowiada o zasadach działania zegara. Tłumaczy każdą jego funkcję. Mimo wszystko sądzę, że taka lekcja mechaniki nie będzie zrozumiana przez dzieci.
Wizyta na zamkowej wieży upłynęła niezwykle szybko w bardzo miłym towarzystwie. A kiedy wybiła pełna godzina, z bliska zobaczyliśmy dokładnie każdy ruch poszczególnych elementów biorących udział w tym niezwykłym mechanizmie odmierzania czasu.
Zwiedzanie zegarowej wieży odbywa się w poniedziałki i czwartki o godz. 16.00. Bilet można zakupić na stronie zamku: zamek.szczecin.pl, w zakładce: Spacer do serca zegara. Zakupu można też dokonać w Informacji Turystycznej znajdującej się na małym dziedzińcu, ale jeśli komuś bardzo zależy na zwiedzaniu, to z uwagi na ograniczaną ilość osób, lepiej bilet zarezerwować wcześniej.
Bilet w jednie cenie: 50 zł.
Czas zwiedzania: około 1 h.
Maksymalna liczba uczestników: 5 osób.
Adres: Korsarzy 34. Niedaleko znajduje się Ratusz, Stare Miasto, a po przeciwnej stronie Trasy Zamkowej - Filharmonia Szczecińska.
Dojazd do zamku:
Super artykuł, mieszkam w Szczecinie i nawet nie wiedziałem, że mamy taki zabytek - zegar na Zamku Książąt Pomorskich. No i ta tragiczna historia o błaźnie. Dziękuję i pozdrawiam.
★★★★★